DROGA PIELGRZYMEK W JEROZOLIMIE

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 24 listopada 2017

Nachszon Zanton, archeolog uczestniczący w wykopaliskach na Drodze Pielgrzymek:

Pielgrzymi zmierzający do Jerozolimy i Świątyni rozpoczynali ostatni etap swojej drogi przy bramach miasta na południu i wędrowali następnie tą właśnie ulicą, kończącą się przy bramach Świątyni. Każdy krok zbliżał ich do Świątyni; wyobraźcie sobie tę radość, pieśni, modlitwy, tę duchową podróż, jakiej doświadczali ci ludzie, wiedząc, że znajdują się zaledwie kilka metrów od świątynnych bram.

Jesteśmy w Mieście Dawida, w parku narodowym Murów Jerozolimy. Ulica ze stopniami, na której stoimy, ciągnie się od Sadzawki Syloe i w rzeczywistości idzie dalej, chociaż jeszcze nie odkopaliśmy jej całości. Te schody są tak naprawdę olbrzymie – mają około 600 metrów długości i 7,5 metra szerokości.

Kamienie na tej ulicy są ogromne – skały, jakie trzeba było wydobyć w kamieniołomie i przetransportować na to miejsce, by zbudować tę drogę, ważą około 10 000 ton.

Obecnie wiemy, że droga ta nie pochodzi z czasów wcześniejszych niż lata 30-31 n.e. Są to lata, gdy Poncjusz Piłat był prefektem Judei w Jerozolimie – mniej więcej wtedy, gdy Jezusa skazano na śmierć przez ukrzyżowanie. Wydarzenia historyczne, jakie miały tu miejsce w tamtym czasie – to panująca w mieście zawierucha, a jednocześnie budowa imponujących struktur.

Ciekawi nas bardzo, kto rzeczywiście stał za tym wielkim projektem budowlanym. To właśnie miejsca w Jerozolimie, o których zniszczeniu 2000 lat temu pisze Flawiusz – a my te zniszczenia odkrywamy i bez względu na to, z jakiego punktu widzenia do nich podchodzimy, jest to niesamowite.

Trzymam w dłoni pocisk z balisty (Wikipedia - Balista) – dowód bardzo ciężkich walk, jakie toczono w Jerozolimie. Rzymski legion – w owych czasach najpotężniejsza armia na świecie – korzystał z wszelkich dostępnych środków, by stłumić powstanie.

Schodzimy teraz głównym kanałem odpływowym sprzed dwóch tysięcy lat, znajdującym się pod ulicą ze stopniami, którą szliśmy poprzednio. Podczas wykopalisk, jakie prowadziliśmy w drugorzędnych kanałach, które łączą się z tym głównym, znaleźliśmy tę oto lampę: jak widać, nie jest nawet oczyszczona.

Wiemy, że tuż przed zniszczeniem miasta podziemne tunele były wykorzystywane przez rebeliantów do ucieczki przed legionami. Wszyscy walczą, ludzie z dziećmi uciekają i szukają kryjówek. A ja w tej chwili mam przed sobą lampę, która zgasła dwa tysiące lat temu. Innymi słowy, jakiś powstaniec ukrywał się tutaj, w tym tunelu, i usłyszał dźwięk nadchodzących żołnierzy lub może jakiś inny hałas i zdecydował, że opuszcza swoją kryjówkę. A ta lampa czekała na mnie, aż znajdę ją dwa tysiące lat później.

Jestem tym mocno wzruszony; kiedy pracuję przy tych wykopaliskach, widzę wszystkie pokolenia Żydów sprzed dwóch tysięcy lat; moich przodków, waszych przodków – każdy przynajmniej raz w życiu przybył z innych miejsc, z innych krajów, i szedł tą właśnie ulicą ku świątyni. To jakby jeden długi szereg – i widać tych wszystkich Żydów, jak tędy wędrują. To naprawdę niesamowite.

Następny | Poprzedni

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.

Szabat Szalom - komentarze

dak

dak

13. grudnia, 2017 |

Można na przykład błogosławić Boga za dar ducha i wynikającego z niego duchowego światła (oświecenia), za ducha poświęcenia...

Romek

Romek

13. grudnia, 2017 |

A co się życzy w odpowiedzi na te pozdrowienia?

dak

dak

12. grudnia, 2017 |

Pozdrawiam wszystkich przyjaciół na pierwszy dzień Poświęcenia Swiątyni. Moja malutka channukia też zapłonęła:...

Erast Czekalski

Erast Czekalski

11. grudnia, 2017 |

@Romek: "Twój post z deklaracją pojawił się w komentarzu na apel Dak'a a on z kolei na artykuł mówiący o oświadczeniu Trampa....