Jakiś czas temu mój tata podesłał mi link do cyklu wykładów o Nowym Testamencie, które odbyły się na Uniwersytecie Yale. Na pierwszych zajęciach, wprowadzeniu do kursu o Nowym Testamencie, wykładowca robi studentom prosty test – podaje im dziesięć faktów, cytatów lub dogmatów, a studenci mają zadecydować, czy pochodzą one z Biblii, czy nie. Pytania brzmią następująco:
Nie wiem, czy dla czytelników tego tekstu jest to łatwy czy trudny test. Na końcu artykułu umieszczam prawidłowe odpowiedzi. Na razie jednak niech każdy się zastanowi – na ile pytań odpowiedział bez wahania, ile sprawiło mu trudność, na ile odpowiedziałby „tego chyba raczej nie ma” albo „wydaje mi się, że chyba coś takiego jest”.
To ćwiczenie ma pokazać, że dla współczesnego człowieka żyjącego w zachodniej cywilizacji trudno jest czytać Biblię jako czysty tekst, jak książkę, którą ma się w ręku po raz pierwszy. Większość z nas spotkała się na różnych etapach swojego życia z rozmaitymi formami kultury chrześcijańskiej i okołochrześcijańskiej, która stara się biblijne historie przekazać – są znane obrazy, rzeźby, filmy i książki. Każdy autor czy artysta dokłada w swoim dziele swoją interpretację jakiegoś fragmentu czy historii i nieco go zniekształca. Przekaz biblijny jest też deformowany przez wielowiekową historię chrześcijaństwa, przez tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie, przez teologie rozmaitych kościołów. W gąszczu informacji czasem trudno jest odróżnić, co rzeczywiście jest zapisane w Słowie, a co nie.
Mnie zdziwiła odpowiedź na tylko jedno pytanie – było to pytanie nr 2, a odpowiedź na nie brzmi: nie, w Biblii nie ma wzmianki o trzech królach odwiedzających Jezusa. Historia zapisana w drugim rozdziale Ewangelii Mateusza mówi o mędrcach ze Wschodu i nie jest wymieniona ich liczba. Mimo, że w czasie, kiedy oglądałam nagranie tego wykładu kilkukrotnie przeczytałam już Ewangelię Mateusza – samodzielnie lub w grupach – zawsze czytając ten fragment, widziałam oczyma wyobraźni trzech króli i bez zwrócenia uwagi sama tej różnicy bym nie wychwyciła.
Zainspirowana tym odkryciem, zaczęłam podważać wiele swoich przekonań na temat historii zapisanych w Biblii, szczególnie kiedy nie mogłam sobie przypomnieć gdzie coś dokładnie jest napisane. I tak odkryłam m.in., że:
Być może dla części czytelników są to proste czy oczywiste błędy, ale chcę tu pokazać pewien sposób myślenia, dzięki któremu sama koryguje swoje własne mniejsze i większe pomyłki. W ten sposób staram się pozbywać ze swojej głowy różnych naleciałości i interpretacji, i widzieć Słowo przez nie niezniekształcone. Jeśli ktoś również ma tego typu odkrycia i znaleziska – zachęcam do podzielenia się w komentarzach.
Odpowiedzi:
Wspomniany wykład w języku angielskim:
© | ePatmos.pl