Kolejne dni, miesiące, lata. Czas nadziei, wiary, kolejnych szans, kolejnych rozczarowań, zwątpienia, rozpaczy… Czas samotności.
Od 12 lat moje ciało krwawi. Czuję jak z dnia na dzień robię się słabsza. Kolejni lekarze nie potrafią pomóc. Nie ma dla mnie ratunku. Krwawię, a to oznacza, że jestem nieczysta. Wszystko na czym usiądę też takie się staje. Każdy kto mnie dotyka musi się oczyścić. Moja choroba nie tylko wyniszcza moje ciało, ale również odsuwa ode mnie ludzi.
Ostatnio słyszałam o pewnym niezwykłym człowieku… Ma na imię Jezus. Chodzi z uczniami po Galilei i naucza. Jego słowa mają moc. Nie zawsze są zrozumiałe, ale niosą ukojenie i pociechę. Podobno czyni cuda, uzdrawia ludzi. Może mi również pomoże.
Jest! Jezus tu jest! Pójdę Go zobaczyć… Tak, siedzi… a obok Niego tyle ludzi. Spróbuję podejść bliżej. Jaka piękna, spokojna twarz… i te dobre oczy. On na pewno mi pomoże, tylko muszę podejść bliżej. Co to? Idzie Jair, przełożony naszej synagogi, pada do nóg Jezusa i błaga Go o uzdrowienie umierającej córeczki. To taka młoda dziewczyna, dla niej to dopiero 12 lat beztroskiego życia… dla mnie 12 lat cierpienia. Ruszają, ludzi coraz więcej, każdy jest ciekawy co się wydarzy. Nie uda się Go poprosić o pomoc, ale może wystarczy tylko Go dotknąć, chociaż Jego szaty. Spróbuję. Przeciskam się przez tłum, jestem już coraz bliżej, jeszcze tylko krok, wyciągam rękę i… udało się. Czuję, że krwawienie ustało… Tak nagle! Jestem zdrowa! Zostałam uleczona! Jaka radość!
Co się dzieje? Wszyscy stanęli. Jezus rozgląda się dokoła i pyta: Kto się dotknął szat moich? Kto się mnie dotknął? Może nie powinnam tego robić? Jako nieczysta nie powinnam dotykać tego wyjątkowego człowieka. Ale On pomógł. Tylko On mógł to zrobić. Wszyscy czekają, przyglądają się sobie nawzajem.
Panie, to ja – głos mi drży. On spojrzał na mnie i cały strach uleciał. W Jego oczach jest tyle miłości i akceptacji. „Córko, wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju i bądź uleczona z dolegliwości swojej”. Ktoś podbiega do Niego, coś mówi, tłum rusza. Zostałam sama, ale zdrowa, szczęśliwa, pełna spokoju i nadziei. Za siedem dni będę czysta, złożę Bogu ofiarę i nowe życie. Teraz w mym sercu na zawsze zostanie Jego spojrzenie i Jego ciepły głos. To mój Pan, mój Wybawiciel.
Anonimowa kobieta z pewnego miasteczka posiadała tak głęboką wiarę, że została uzdrowiona, tylko dlatego, że dotknęła się szaty Jezusa. Ostatnio uwielbiam czytać o cudach Pana Jezusa, o tym jak zmieniał życie ludzi, jak leczył nie tylko ich ciała, ale i dusze. Wiem, że również potrzebujemy Jego dotyku, oczyszczenia z grzechu, z chorób serca, ze zwątpienia, strachu. Potrzebna jest wiara, że On może zmienić nasze życie. Każdy potrzebuje takiego dnia kiedy, pomimo różnych przeszkód, dotknie się Jego szaty, kiedy poczuje uzdrawiające dotknięcie Zbawiciela. Takie spotkanie jest w stanie zmienić wszystko w naszym życiu. Będziemy gotowi do robienia rzeczy, na które wcześniej brakowało nam odwagi. Będziemy chcieli się uświęcać i być czyści. Będziemy przepełnieni miłością Boga i Jego Syna, naszego Wybawiciela, naszego Uzdrowiciela.
© | ePatmos.pl