Kontynuacja tekstu: Pinechas i nierząd w Sittim (2)
Kontynuując rozmyślanie nad grzechem z Sittim (1), (2), przyjrzyjmy się, jak kapłan Pinechas odniósł się do wyzwania rzuconego Panu Bogu i Mojżeszowi przez młodego księcia Zamrego. Spróbujemy też wyciągnąć lekcje dla siebie z całej tej historii.
Pinechas (BG: Finees, hebr. usta z miedzi), główna postać tego rozdziału, występuje na tyle często w Biblii, że warto mu się przyjrzeć. Poza tym rozdziałem pojawia się on również w wojnie odwetowej przeciw Midianitom (4 Mojż. 31:6), kontrowersji związanej z postawieniem pomnika-ołtarza przez pokolenia zajordańskie (bardzo pouczająca historia, Joz. 22:10-18, Joz. 22:19-27, Joz. 22:28-34) oraz w Księdze Sędziów w niechronologicznym dodatku, umieszczonym na końcu księgi, omawiającym wojnę Beniaminitów z pozostałymi Izraelitami (Sędz. 20:28). W każdej z tych historii ukazuje pewną cechę swojej osobowości, świadczącą o tym, że był osobą sprawiedliwą i zrównoważoną, umiejącą słusznie rozstrzygać spory, w żadnym wypadku nie był za to porywczym zelotą.
Kiedy w obozie rozszalała się plaga, a strwożony lud tłoczył się u wejścia do Przybytku, kapłan prawdopodobnie modlił się wraz z nimi, napisane jest bowiem, że „powstał”[1]. Zrozumiał, że Pan niszczy obóz, ponieważ starsi zaniedbali wypełnić polecenie Mojżesza, i że sytuacja jest poważna. Ich ekspiację zakłóciła prowokacja Zamrego, nieświadomego klęski albo nie dbającego o nią. Biblia nie podaje szczegółów, lecz analizując sposób uśmiercenia występnej pary, można dojść do wniosku, że spółkowali oni ze sobą (przebił mężczyznę i kobietę przez podbrzusze), ale było to zbyt wulgarne, żeby zostać wyjaśnione bardziej dosłownie. Przepraszam osoby wrażliwe, że ja to zrobiłem.
Niech te i poniższe wyjaśnienia posłużą do tego, żeby pokazać, że Pinchas nie był żadnym religijnym fanatykiem, reagującym krańcowo nietolerancyjnie na czyjeś gorące uczucie, lecz prawdziwym kapłanem, ratującym ludzi, a zarazem walczącym o wiarę w Boga. Zareagował impulsywnie, spontanicznie. Dlatego Psalm 106:30 mówi, że „zastawił się Finees”, tj. zaryzykował własnym życiem, aby powstrzymać Boży gniew. Tak właśnie powinien zachować się kapłan. W poprzednich latach kapłani również powstrzymywali karę Bożą, stając między Panem i ludem, np. Aaron z kadzielnicą powstrzymał plagę za czasów buntu Korego.
Najdziwniejsze jest jednak to, że za swój czyn – podwójne zabójstwo, choć co prawda uzasadnione – o Pinechasie napisane jest, że... poczytano mu to ku sprawiedliwości, od narodu do narodu, aż na wieki (Ps. 106:31). Identyczne określenie pojawia się w Biblii, kiedy mowa jest o usprawiedliwieniu Abrahama (1 Mojż. 15:6). Za swoją kapłańską postawę – troskę o lud, nienawiść wobec otwartego łamania prawa i przede wszystkim miłość do Boga – Pinechas wszedł w poczet Starożytnych Świętych i zapewnione mu zostało trwałe kapłaństwo.
Niestety, śmierć nie zakończyła ich popularności, uczyniła z nich nawet w pewnych przypadkach „ikony” wiecznej młodości, buntu itp. Podobnie było, jak się zdaje i w dalszym ciągu historii o Pinechasie, nie jeśli chodzi o adorację Zamrego, lecz o naśladowanie jego grzechu. Około 6-10 lat później, przy podziale Ziemi Obiecanej po zwycięskiej kampanii Jozuego, Pinechas powie do pokoleń zajordańskich tak: Czy nie dosyć nam grzechu z Peor, z którego się jeszcze do dzisiejszego dnia nie oczyściliśmy? (Joz. 22:17) Nie chodzi tu o jakąś ciążącą nad nimi klątwę, choć być może był wciąż nad nimi gniew Pański, ale o to, że Izraelici wciąż ukradkiem popełniali wszeteczeństwo i czcili obcych bożków (Joz. 24:23). Tak, ponieważ raz stworzony precedens pozbawił Izraelitów niewinności na zawsze, uświadomił ich co do nowych ewentualności, możliwości, analogicznie do skutków nieposłuszeństwa pierwszych rodziców w Raju. Pan ostro karze autorów wszelkiego nowego zła, ale ono się niestety powszechnie zakorzenia.
Na koniec zostawiłem osobę Pinechasa. W jaki sposób moglibyśmy skorzystać z historii o Miedzianoustym i jego uczynku? Z pewnością nie dosłownie. Nasz Pan nakazał nam miłować nieprzyjaciół i nie krzywdzić ich, choćby byli najgorszymi bluźniercami czy gorszycielami. Nie można takich jednak tolerować we własnym zborze czy na terenie domu, słuchać ich poglądów, mieć towarzystwo. Jeśli ktoś zachowywałby się w sposób prowokacyjnie gorszący, to Biblia uczy, że należy nie mieć z nim społeczności. Jana Zebedeuszowego nazywamy Apostołem Miłości, a zobaczmy, jakie daje rady wobec współczesnych jemu i nam Zamrich:
Jeśli kto przychodzi do was, a tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go w dom, ani pozdrawiajcie. Albowiem kto takiego pozdrawia, uczestnikiem jest złych uczynków jego (2 Jana 10-11).
Również apostoł Paweł radzi kościołom, aby usunęły spośród siebie trwających rozmyślnie w jawnym grzechu ludzi, w tym wszeteczników – 1 Kor. 5:9-13. Personalne oczyszczenie zboru z jawnogrzeszników musi mieć miejsce zwłaszcza przed obchodzeniem Pamiątki i jest porównane do usuwania „starego kwasu” (1 Kor. 5:2,6-7). Jest to jedyny doradzany przez Nowy Testament sposób na występowanie przeciw innym ludziom. Odłączanie zatwardziałych grzeszników powinno być jednak interpretowane jako akt miłości, w nadziei i z intencją, że wywoła zmianę postępowania i powrót do wierności Chrystusowi u ukaranych.
Krytycy judaizmu powiedzieliby może: a czym właściwie różni się zachowanie Pinechasa od ataku ekstremistów na redakcję Charlie Hebdo chociażby? A różni się bardzo. Pinechas działał na terenie własnego kraju, obrońcy Mahometa postanowili sterroryzować cudzy. Judaizm nie był ekspansywną religią i nie podbijał obcych ludów, prowadził jedynie wojny obronne. Kapłan z naszej historii występował w obronie spisanego i zatwierdzonego umową Prawa, które ścigało wszeteczników i odszczepieńców religijnych, związanych przecież już umową z Panem. Fanatycy islamscy naruszają prawo neutralnego religijnie kraju, którego prawem jest wolność sumienia, wyznania i wypowiedzi, choćby to były wolności, sumienia i wypowiedzi skrajnie dla nas nieprzyjemne. Do obcych nie mamy prawa, Bóg ich będzie sądził. U swoich braci Izraelici mieli prawo egzekwować posłuszeństwo zasadom biblijnym, a już szczególnie od tych wyróżnionych rolą przewodnika, jak Zamry. Taka jest różnica.
I jeszcze uwaga o czasach Mojżesza i Pinechasa: ten okres był przeznaczony na wprowadzenie i utrwalanie Prawa Bożego, danie ludziom wzorca. Żeby ten wzorzec się utrwalił, Pan Bóg postanowił szczególnie surowo, bo dla przykładu, karać łamiących to Prawo. Nie miało tak być zawsze, ale na początek, dla potomków niewolników, należało użyć strachu, aby powstrzymać ich przed grzeszeniem. Poddanie Bogu z bojaźni nie jest, oczywiste, rozwiązaniem idealnym. Idealnie jest wtedy, kiedy człowiek przestrzega Prawa przez miłość i ma je w sercu, a nie na kamiennych tablicach, na to jednak, nie licząc szczególnych jednostek, trzeba było jeszcze poczekać.
Oby ta historia została z nami, w naszych umysłach, mimo że nie należy do przyjemnych. Ale tak ma się właśnie sprawa z lekarstwami – im gorsza choroba, tym mniej przyjemny lek, który ją ma pokonać. A Pismo Święte jest właśnie lekarstwem na upadły stan człowieka.
[1] Zwrot ten może być również typowym semityzmem i nie mieć nic wspólnego z klęczeniem, lecz raczej z rozpoczęciem jakiejś aktywności. „Powstać przeciw komuś” – wystąpić z zamiarem przeciwstawienia się jakiejś osobie, społeczności lub urzędowi.
© | ePatmos.pl