Przed chrztem w Hebdowie.
Doznajemy wzruszeń – w niektórych chwilach nawet się ich spodziewamy. Czasem wystarczy słowo, imię, które jak powiedział prowadzący „być może teraz Pan Bóg zapisuje w Niebie”, a nasze poruszenie jest niewspółmierne do przewidywań.
Taki dom, w miasteczku, uliczka kręta pod górę… nr 10. Gościnny dom, serdeczny, otwarte serca dla nas – nasto-, dwudziestoletnich. Truskawki z ryżem – najlepsze na świecie. Słowa, które wtedy zabrzmiały dla mnie okrutnie: „Jesteście dla nas jak dzieci, nawet w i ę c e j, bo kochacie Pana Boga”.
Chwile niezapomniane, ludzie niezapomniani – bez ich serdeczności nie zdarzyłyby się.
Największa tęsknota gospodarzy – by ich dzieci pokochały Pana Boga.
Minęło ponad 30 lat… Jemu niech będzie CHWAŁA!
PS: Pewnie takich historii jest wiele…, ale ta jest mi bliska.
© | ePatmos.pl