Proste

26 lipiec 2013

Lubię poruszać swoją wyobraźnię. Przewijają się w głowie obrazy, dźwięki, zapachy… Nie są prawdziwe. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Czytam historie biblijne i zdaję sobie sprawę, że nadaję im nową formę – nie znaczenie.

Oto siewca wyszedł siać… Czy miał u boku worek z ziarnem, czy jakąś plecionkę? Najpewniej płócienną płachtę, jaką dawniej spotykało się w naszych wsiach i na polach. Boso był. Dlaczego tak zamaszyście siał? Może poletko było wąskie, wydarte z trudem kamiennej okolicy. Widzę go, bardziej – tworzę. Nie boję się, bo sens tej opowieści nie daje się wyobraźnią ulepić – zmienić. To, co najważniejsze, powinno być proste – odkryłem kiedyś. Duże, plastyczne opowieści, potem jedno, dwa zdania. Zrozumiałe, nieweryfikowalne, mądre, w jakimś sensie – święte.

Przychodzi wyuczony przez lata odruch:a żeńcami są aniołowie… Anioł (angelos) znaczy „przekazujący wiadomość”, „ten, który mówi”, „posłaniec”. Choćby: Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną… A żyjemy w żniwie…

Oczywiste. Rozglądam się na boki. Dlaczego nikt tej oczywistości nie odkrył, nie rozumie? Żeńcem jestem. Chwytam sierp. W myślach szarpię pierwsze chwasty z Pańskiego Pola, ale myśli nachalnie napotykają tamten pierwszy, nieprawdziwy przecież, obraz palestyńskiej ziemi i bosego chłopa zamaszyście rozrzucającego ziarno. Widzę tych posianych na ścieżce i tych między ciernie, i siebie przynoszącego plon. Plon?

Czytam jeszcze raz, od początku. To, co najważniejsze, powinno być proste.

Lubię siać. Rola "żeńcy" zupełnie nie leży w mojej naturze i cieszy mnie, że żeńcami z przypowieści nie są ludzie, że dostaniemy się w Pańskie ręce.

Podobne tamatycznie



© | ePatmos.pl