Kontynuacja tekstu:
Czy Bóg jest Bogiem
porządku... (1)
Zapraszam do części drugiej…
Nieuprawnionym jest mówienie, że porządek = dobro.
Oto przykład, jeden z wielu, jaki mi przychodzi do głowy jako uzasadnienie:
Największe uporządkowanie panuje w okolicy 0°K czyli -273.15°C – granicy, do której można obniżyć temperaturę układu termodynamicznego, aby miał jak najniższą energię. Nie muszę dodawać chyba, że przeprowadzenie takiego eksperymentu na organizmie żywym oznacza nieodwracalne zmiany i śmierć.
Nieuprawnionym jest również mówienie, że chaos = zło, szatan i grzech a hierarchia, czyli uporządkowanie pod jeden sznur, skutkująca brakiem zakłóceń poprzez wątpliwości i inne poglądy – to samo dobro i piękno.
Przykład:
W obawie przed niebezpieczeństwami i zamieszaniem w życiu można zaszyć się w łóżku – doprowadzimy do zaników mięśniowych i śmierci z głodu (brak wystarczającej wymiany energii i materii z otoczeniem), ale unikniemy wypadków samochodowych, złych ludzi i konieczności dokonywania nieustannych wyborów. Czy piękno i dobro kojarzy się komuś z bezruchem i śmiercią?
Więc, czy Bóg jest Bogiem żywym, a może ważniejsze – czy jest „Bogiem żywych”? To chyba jednak pytanie retoryczne.
Czym się kończy przerasowienie, chów wsobny i dbanie o czystość rasy?
W telegraficznym skrócie – chorobami genetycznymi, skróceniem życia a nawet wzrostem podatności na choroby zakaźne.
To różnorodność genetyczna sprawiła, że przetrwaliśmy jako gatunek epidemię cholery, czarnej ospy, czy bardziej współcześnie grypy hiszpanki – bez antybiotyków i... szczepionek.
równy szereg drzew w lesie i jeden ich gatunek sprzyjają ich eksploatacji. Takie wyczesanie lasu ułatwia życie drwalom i myśliwym, ale powoduje jednocześnie większe straty w wiatrołomach, ułatwia życie szkodnikom i chorobom.
jeśli z powodu fałszywej troski o sumienia (rzekomo) słabszych braci mamy wszyscy stać się jednakowi, sklonowani w równe rządki, to nie przetrwamy jako wspólnota ani wiatrów, ani współczesnych duchowych chorób...
Różnorodność to nasz zasób. Człowiek, który jest obok Ciebie może w wielu kwestiach z Tobą się nie zgadzać, jego pytania, wątpliwości mogą Cię irytować, wprowadzać zamęt i bałagan, ale jednocześnie pobudzają do myślenia, nie pozwolą zasnąć. Jest on niczym szczepionka.
A teraz najważniejsze: chroniąc zbór przed wszelkimi trudnymi dyskusjami, nie dopuszczając w nasze szeregi ludzi o różnej historii życia zamykamy hermetycznie drzwi. W efekcie otrzymujemy słabe dzieci nie potrafiące chodzić ani biegać i bardzo chorowite. Jedyne, co z takiego podejścia zostaje, to zużyte powietrze, inaczej mówiąc: zaduch krypty.
To zupełnie jak z układem odporności – w sterylnych warunkach przestaje się wysilać... A potem wystarczy tylko wystawić nos za drzwi...
W wyniku takich działań otrzymujemy porządek totalny, gdzie jest miejsce tylko dla mizernych kopii-klonów ukochanego przywódcy.
Taki porządek totalny jest nie tylko Bogu niemiły, ale sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem, natomiast w pełni gwarantuje władzę i kontrolę bez specjalnego wysiłku. Dostarcza przyjemności bycia ważnym i, z braku konkurencji, nieomylnym i niezastępowalnym. Zupełnie jak w polityce: żerowanie na ludzkich strachach i lękach.
Podsumowując jeśli jesteś złym pasterzem, będziesz usuwał silnych ze swego otoczenia, dbał by twoi podopieczni mieli zawsze taką samą monotonną dietę i pod absolutnie żadnym pozorem nie dopuścisz, aby rozwinęła się u Twego stada różnorodność zainteresowań i poglądów na życie... Aby nikt nie przejął Twego chwalebnego urzędu, nie podważył wątlutkiego autorytetu... Tylko, czy naprawdę muszę przypominać, co Bóg ma uszykowane dla takich „pasterzy”?
To jak z zakochaniem... Cała ta chemia mózgu powodująca motylki w brzuchu... To dopiero rodzi chaos!... I dobrze, że zadurzenie przechodzi w przywiązanie i lubienie, bo mimo że przyjemnie – życie na ciągłym haju jest dysfunkcjonalne... ;)
Oczywiście, w ramach strachu przed bliskością i zranieniem możemy w sobie to wszystko stłamsić i kontrolować, będzie wtedy w emocjach porządek... – porządek samotności i cisza cmentarza.
W życiu społecznym to nie albo porządek, albo chaos... To kwestia dynamicznej równowagi podobnej do tej, dzięki której oddychamy. Gazy nie leżą posegregowane ładnie w przegródkach, oddzielnie CO2, N2 i O2, tylko tworzą mieszaninę potocznie nazywaną powietrzem. W zasadzie to dzięki entropii oddychamy, odczuwamy piękne zapachy, ale i smród, co zresztą niejednego uchroniło od poważnego zatrucia.
Jest jeszcze ta metafora, że zbory są jak piekarnia – ciepło (miłość) jest efektem ubocznym wypiekania chleba (Prawdy). Tylko jedna sprawa: jeśli chcemy mieć w piekarni porządek, to piece nie mogą być gorące a dzieże zapchane ciastem.
Tyle, że wtedy zamiast chleba i bułek dostaniemy w najlepszym wypadku zakalec. Ale za to będzie czysto, bez kłopotów i zamieszania. W ogóle, jeśli ma być porządnie i czysto, to najlepiej nic nie robić.
Argument, że kobiety rzekomo odczuwają więcej emocji, co im przeszkadza w wykorzystywaniu rozumu jest nieprawdziwy – mężczyźni odczuwają tyle samo i takie same emocje. Korzystanie z rozumu nie jest wszak kwestią narządów płciowych, tylko tego, co mamy pod czaszką.
Po prostu kultura pozwala ciągle jeszcze tylko kobietom na większą ekspresję uczuć, a od nas, mężczyzn wymaga przede wszystkim walki i zabijania. Przypominamy więc bojler z zatkanym zaworem bezpieczeństwa... Cisza, spokój, póki nie eksploduje.
Reasumując – dla tych, co podważają sens życia emocjonalnego, twierdząc że powoduje ono tylko niepotrzebny bałagan – waszym ideałem jest po prostu psychopata. To fantastyczny przykład nie kierowania się emocjami.
Do czego prowadzi życie czy praca z psychopatą, nie muszę chyba tłumaczyć. Łatwo zgadnąć, jak kończy się władza psychopaty – jaki jest efekt odcinania uczuć i emocji, eliminacji empatii w życiu zboru, kraju czy kościoła...
Bezsprzecznie struktura/porządek w szafie ułatwia znajdywanie skarpetek, oszczędza sporo czasu i nerwów, ułatwia życie. Tyle, że relacje międzyludzkie, to nie szafa z ubraniami.
Poza tym, obecnie bezsprzecznie wiadomo, po długich badaniach osób z dysfunkcjami mózgu, że człowiek, który ma uszkodzenia neurologiczne centrów odpowiedzialnych za przeżywanie emocji, nie jest w stanie podejmować najprostszych decyzji....
Azja ma świetny symbol – mandalę, może ona być odczytywana na mnóstwo sposobów:
można ją odczytać tak, że wszystko to, co jest przeciwstawne, tak naprawdę uzupełnia się wzajemnie: kobiece i męskie, emocje i rozum, porządek w chaosie, chaos w porządku, yin yang... I jeśli nadal chcesz mówić, że poganie..., że to złe.... itd. – cóż, masz prawo. Pewnie tak do siebie gadają lemingi. Lecąc w przepaść z zamkniętymi oczami, ciągle twierdzą, że patrzenie się pod nogi jest wymysłem i dziełem szatana.
Zbliżając się do końca jeszcze tylko mały apel – nie tapetujmy Pismem Św. naszych poglądów politycznych, nie uzasadniajmy nim naszej ksenofobii. Jezus nikim nie gardził, to Nim gardzono.
Chaos / porządek to nie alternatywa. Bóg stworzył oba te stany – są one ani dobre, ani złe – podobnie jak grawitacja (mimo, że przy upadku z wysokości może zabić). Chyba, że jesteś zwolennikiem Marcjona i wierzysz, że to zły demiurg Starego Testamentu stworzył okrutny i ohydny świat. Ale na to nie mam już odpowiedzi...
Entropia... sorry, taki mamy wszechświat, widocznie jest nam to potrzebne – najwyraźniej Bóg nie chciał, abyśmy w bezruchu trwali (wtedy się cofamy), tylko silili się i wysilali.
A poznanie pełne wszystkiego jest niemożliwe – chyba, że wierzysz, że Bóg bezpośrednio Ci szepce do uszka najtajniejsze prawdy. A na to jest odpowiedzią raczej sanatorium bez klamek i psychotropy.
Vanitas vanitatum et omnia vanitas (Marność Wszystko Marność)
Wbrew pozorom te słowa pocieszają i dają nadzieję, bo celem wszystkiego jest miłość nieustanna i nieobłudna, a nie wiedza, która przemija...
Działajmy póki jest dzień. Mimo, że to powoduje bałagan – bo porządek totalny jest mocno przereklamowany, przynajmniej od czasu III Rzeszy.
© | ePatmos.pl