Aby zobaczyć nowe centrum dla zwiedzających, otwarte w grudniu przez ICL (Israel Chemicals Ltd.), trzeba pokonać długą drogę z niemal każdego miejsca do Sodomy w pobliżu najbardziej wysuniętego na południe krańca Morza Martwego.
Położone pod strzelistymi skałami Góry Sodomskiej muzeum opowiada niezwykłą historię izraelskiego przemysłu wydobycia potażu, zapoczątkowanego w pierwszej połowie ubiegłego wieku w niemal nieludzkich warunkach w jednym z najsurowszych miejsc na ziemi.
Centrum dla zwiedzających o wartości 16 milionów dolarów urządzono w miejscu, gdzie znajdował się pierwszy obóz robotniczy. Można jeszcze zobaczyć niektóre z oryginalnych budynków.
Pierwsza fabryka potażu została zbudowana na północnym krańcu Morza Martwego w 1930 roku. Cztery lata później przemysł ten rozszerzył się na południe, do Sodomy, stając się największym przedsiębiorstwem przemysłowym w Izraelu i produkując, w szczytowym okresie, ponad 50 procent eksportu Mandatowej Palestyny.
Nowe centrum składa się z kilku drewnianych budynków, w stylu tych, w których mieszkali pierwsi robotnicy, wśród nich wielu członków kibucu.
Oferuje ono wycieczki z przewodnikiem, koncentrujące się na procesach geologicznych, które stworzyły Morze Martwe (powstanie syryjsko-afrykańskiej doliny ryftowej), założeniu przedsiębiorstwa wydobywającego potaż w przed-państwowym Izraelu oraz obecnej działalności ICL.
Eksponatów nie ma wiele, a historię opowiadają filmy i aktorzy – niektórzy z nich są dobrze znani w Izraelu; umożliwiają oni wirtualną wycieczkę po obozie w jego początkach.
„Ocieka” ona potem, poświęceniem i pionierskim duchem tych, którzy żyli i pracowali w upalnych temperaturach bez cienia, klimatyzacji i jakichkolwiek nowoczesnych luksusów. Namioty, w których niektórzy musieli spać, były tak dusząco gorące, że ich mieszkańcy uciekali do jaskiń na Górze Sodomy, aby znaleźć ulgę.
Większość odwiedzających prawdopodobnie nie wie, że koncesja ICL na Morze Martwe kończy się w 2030 r. i że firma chce kontynuować wydobycie w ramach nowej koncesji. To jest właśnie kontekst dla wielu przekazów filmów w muzeum.
Morze Martwe straciło połowę swojego rozmiaru od 1976 roku, głównie dlatego, że woda z Jeziora Galilejskiego jest przekierowywana na użytek ludzi przez Syrię, Jordanię i Izrael i nie uzupełnia już rzeki Jordan, która ostatecznie kończy swój bieg w Morzu Martwym.
Kiedy jeszcze płynęła, uzupełniała setki milionów metrów sześciennych wody, którą zasolone morze traci każdego roku na skutek parowania.
Zakład ICL nad Morzem Martwym również w znacznym stopniu przyczynia się do zmniejszania się zasobów tego morza. Pompując wodę z głębszej, północnej części Morza Martwego do rozległych basenów ewaporacyjnych na południowym krańcu, odpowiada za około 25 centymetrów z 1,10 metra traconego każdego roku – czyli prawie jedną czwartą.
Główny narrator filmu, wcielający się w postać prawnuka założyciela fikmy, przedstawia widzom wszystkie powody, dla których świat potrzebuje minerałów z Morza Martwego - potas, aby zapewnić nawozy, które umożliwią produkcję żywności dla rosnącej populacji globalnej, będącej w uścisku zmian klimatycznych; magnez, najlżejszy metal konstrukcyjny na planecie, który można znaleźć we wszystkim, od telewizorów i smartfonów po samochody wyścigowe; oraz związki bromu, używane w większości aspektów naszego życia, w tym w technologii.
Film nie wspomina jednak o tym, że ICL jest tym, co ustawodawca Knesetu Alon Tal nazwał „seryjnym przestępcą” w próbach uniknięcia płacenia swoich należności rządowi.
Przez lata ociągała się z opłatami licencyjnymi (w końcu przegrała). Próbowała również zablokować ustawę o opodatkowaniu zasobów naturalnych.
Ministerstwo Ochrony Środowiska nie zgodziłoby się z zielonym wizerunkiem, który próbuje przedstawić film; wskazałoby na szkodliwe emisje i rozległe zniszczenia gruntu, które miały miejsce na obszarze objętym franczyzą.
Co więcej, ICL może i pomogło „uratować” południową część Morza Martwego, tworząc baseny ewaporacyjne, ale nie może uniknąć części winy za to, że południowa część była zagrożona wyschnięciem.
Narrator wyjaśnia, w jaki sposób ICL chroni również hotele Bokek przed podnoszeniem się poziomu wody w wielkim basenie ewaporacyjnym, wykorzystując potężną pogłębiarkę do zgarniania nagromadzonej soli z dna basenu.
Ale zanim ICL zgodziło się ponieść koszty zgarniania soli, musiało przejść wieloletni proces arbitrażowy, a nawet po porozumieniu z rządem znalazło sposób na opóźnienie realizacji.
Twierdzenie, że morze w końcu ustabilizuje się „naturalnie” jest trochę zbyt daleko posunięte. Nie ma nic naturalnego w kurczeniu się Morza Martwego – jest to całkowicie spowodowane przez człowieka.
Ale w końcu osiągnie ono pewnego rodzaju równowagę.
Jak wyjaśnił prof. Nadav Lensky, szef Obserwatorium Morza Martwego w Geological Survey of Israel, jeśli morze, obecnie obejmujące nieco ponad 600 kilometrów kwadratowych i położone 436 metrów poniżej poziomu morza, obniży się o kolejne 100 metrów lub więcej w ciągu najbliższych stuleci, stężenie soli będzie tak wysokie, że parowanie zmniejszy się do tempa, które zrównoważy napływającą wciąż słodką wodę.

Zakład nad Morzem Martwym (luty 2018 r.) (źródło: The Times of Israel)

Morze Martwe – zdjęcie satelitarne (źródło: NASA Space Photos of Israel)

Wejście do nowego muzeum (styczeń 2022 r.) (źródło: The Times of Israel)

Młodzi turyści wspinają się na starą lokomotywę pokazaną w muzeum nad Morzem Martwym (źródło: The Times of Israel)

Kanał niosący wodę pompowaną z północnej części Morza Martwego do basenów ewaporacyjnych na jego południowym końcu (styczeń 2022 r.) (źródło: The Times of Israel)

Zakład nad Morzem Martwym (luty 2018 r.) (źródło: The Times of Israel)

Skład minerałów nad Morzem Martwym (źródło: The Times of Israel)

Ekstrakcja minerałów nad Morzem Martwym (źródło: Wikipedia, by User:Ranbar - Own work, CC BY-SA 3.0)
© | ePatmos.pl